Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

28 maja 2011

"Po prostu razem" A. Gavalda

Anna Gavalda "Po prostu razem" (2004) - literatura współczesna zagraniczna, powieść. 
Wydawnictwo Świat Książki, 463 s., 2010 r. 


"Po prostu razem" opowiada historię czwórki osób: Camille (byłej malarki, obecnej sprzątaczki), Philiberta (oderwanego od rzeczywistości  i nieśmiałego miłośnika historii), Francka (agresywnego kucharza) i Paulette (starszej pani, która nie radzi sobie z demencją). Z pozoru są tak różni, jednak łączą ich wspólne cechy: samotność, zagubienie, walka z upiorami przeszłości i melancholia. Każdy z nich dostał niejedno kopnięcie w "cztery litery" przez życie. Z czasem los spotyka ich ze sobą. Razem uczą się na nowo żyć i odnajdują w tym radość i nadzieję. Bo nie trzeba majątku, ekskluzywnych ciuchów czy drogich gadżetów. Czasami wystarczy być po prostu razem... 
Powieść zapowiadała się świetnie. Fabuła wciągała od pierwszych zdań. Nie brakuje w niej zwrotów akcji, zabawnych ale też i smutnych momentów. Postacie są tak różne, że każdy czytelnik odnajdzie w nich jakąś cząstkę siebie. To jest dobre. 
Jednak w końcu przestało być miło, a zaczęło irytować... Głównym powodem nagłej zmiany nastroju była Camille. Na początku bardzo ją polubiłam. Wydawała się mimo wszystko sympatyczna i normalna. Niestety, z czasem zaczęła wyłazić z niej megalomanka. Tutaj pasowałoby pewnie określenie, ale ze względu na wulgaryzmy daruję je sobie ;-) Ponadto z upływem stron fabuła zaczęła robić się odrobinę za banalna. Nie zawsze jest to złe, ale w tym przypadku szczególnie kuło w oczy. 

"Po prostu razem" oceniam raczej średnio. Zapowiadało się (i było, przynajmniej do połowy) fajnie, potem zaczęło się trochę sypać i powieść zaczęła mnie trochę nużyć. Myślę, że kiedyś pewnie jeszcze sięgnę po twórczość Anny Gavalda. 


Ocena: -4/6

7 komentarzy:

bluedress pisze...

właśnie ją kończę, nie miałam pojęcia, że był taki film...

kasandra_85 pisze...

Jak będę miała okazję, to czemu nie:). Pozdrawiam!!

Domi pisze...

Jakoś mnie nie kusi...

saara pisze...

Na pewno przeczytam, a pozniej wezmę się za film:0

Dosiak pisze...

Kiedyś bardzo chciałam ją przeczytać, jakoś się zeszło, może kiedyś po nią sięgnę.

Amie pisze...

Bardzo mi się podobała. :) Kto wie czy nie miała też na to wpływu adaptacja.

zaczytana-w-chmurach pisze...

Raczej nie dla mnie.