Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

27 listopada 2010

J. Chmielewska "Porwanie"










Autor: Joanna Chmielewska
Tytuł: Porwanie 
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: kryminał
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2009
Wydawnictwo: Klin
Stron: 367
Ocena: -3/6 



  


Z okładki: 

"W sielską atmosferę popołudniowego brydża wdziera się umundurowana jednostka policyjna, szukając ofiary kolejnego porwania. I dom pisarki Joanny Chmielewskiej staje na głowie. Kogo tym razem porwano i pozbawiono fragmentu ucha? Dzielna szajka rodzinno-przyjacielska tropi mafię kulturalnych i nieco mniej kulturalnych porywaczy, a pomaga jej wścibska od zawsze nastolatka, pękająca od plotek krawcowa, krakowski artysta plastyk i – prywatnie – przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Do tego wszystkiego dochodzą porządne zawirowania uczuciowe. Za zdolnym palantem, który niczego nie kończy, lata taka jedna, może i druga. Za taką jedną lata następny, który nawet zdrową nerkę mógłby poświęcić w imię miłości. A Laskowska ma krótkie nóżki… Detektywi Joanny Chmielewskiej, popijając skomplikowane mieszaniny trunków rozwiązujące języki i żywiąc się oryginalnymi potrawami z odgrzewanymi mielonymi na czele, odkryją szokującą prawdę… 

[Klin, 2009]" 


Obawiałam się trochę zetknięcia z (prawie) najnowszą książką Joanny Chmielewskiej.  
Niektóre powieści pani Chmielewskiej mogłabym czytać po kilka raz. Przy "Lesiu" wyłam ze śmiechu, a "Całe zdanie nieboszczyka" czytałam z wielką zachłannością. "Autobiografie" również mi się bardzo podobają. Potem przyszedł jednak czas na nowsze powieści. Dostałam w prezencie "Rzeź bezkręgowców" i z wielkim żalem pytałam, czy można było gorzej.  
Został mi pewien uraz do nowszych (tzn. z tego wieku) powieści  Chmielewskiej i by się nie zniechęcić w ogóle nie miałam zamiaru ich czytać. "Porwanie" dostałam jednak w formie prezentu i w końcu się przełamałam... 

Do pewnego momentu fabuła była dla mnie zrozumiała. Potem jednakże zrobił się z tego czeski film. Kompletnie nie wiedziałam o co tak naprawdę chodzi. Zwyczajnie się pogubiłam.  

98% książki to dialogi. Bełkotliwe i w ogóle niezabawne dialogi. Wiem, że Chmielewska ma pewien specyficzny sposób pisania - lekko i zabawnie. W "Porwaniu" kompletnie nie czuć lekkości, o humorze nie wspominając. Ani razu się nie zaśmiałam. A przy "Lesiu" łzy mi ciurkiem leciały po policzkach! W "Porwaniu" wszyscy mówią w ten sam sposób - chaotycznie, rubasznie i silą się na zabawność, co wychodzi raczej żałośnie. W poprzednich powieściach kompletnie mi to nie przeszkadzało. Może humor który kipiał ze wszystkich stron zatuszował te dialogi?  

W każdym razie "Porwanie" prezentuje się żałośnie blado i nudno. Powieść ta nie jest aż tak zła jak "Rzeź bezkręgowców", jednak nie poleciłabym jej osobie, która nie przeczytała jeszcze żadnej książki Chmielewskiej. Gdybym wcześniej nie czytała innych książek Chmielewskiej, po tej lekturze za cholerę nie sięgnęłabym po Jej inne książki.  

Ocena pewnie jest nieadekwatna do moich uczuć, jednakże mam taki sentyment do pani Chmielewskiej, że niższej noty postawić nie mogę.  




Ogółem: -3/6

5 komentarzy:

Isabelle pisze...

to chyba jedna ze słabszych książek... też się po drodze pogubiłam :) Ale sentyment tak czy siak zostaje :)

Paula pisze...

Ja jak dotąd przeczytałam jedynie (ale za to kilkukrotnie) "Lesia" Chmielewskiej i tak jak ty dosłownie wyłam i płakałam na nim ze śmiechu:D Mam wielką ochotę sięgnąć po inne jej książki, ale nie chcę się rozczarować... Z tego co sugerujesz wcześniejsze są bardziej warte przeczytania niż najnowasze?

Futbolowa pisze...

Nie lubię tej autorki. W ogóle mnie nie przekonuje - ani do siebie, ani do swej twórczości.

Dosiak pisze...

Przeczytałam kilka książek Chmielewskiej i nie wiem właściwie co o niej myśleć. "Całe zdanie nieboszczyka" czy "Dwie głowy i jedna noga" były fajne, ale już "Krowa niebiańska" jak dla mnie tragiczna. Wypożyczyłam też kiedyś jedną z jej starszych książek (nie pamiętam tytułu)i nie zdołałam przeczytać całości. Czasami mnie kusi, żeby znów sięgnąć po Chmielewską, ale jej sposób pisania nie do końca mi odpowiada.

Penny Lane pisze...

@ Paula: Tak. Starsze a nowe to niebo i ziemia. Osobiście polecam "Całe zdanie nieboszczyka" :)