Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

12 stycznia 2011

"Fałszywa pamięć" D. Koontz

Dean Koontz "Fałszywa pamięć" (1999) - powieść sensacyjna, thriller. 
Wydawnictwo Świat Książki, 571 stron. 


Coraz częściej napotykałam się na nazwisko Koontza na różnych forach i blogach poświęconym książkom, więc postanowiłam sprawdzić, czy jest on tak dobry, jak o nim się pisze. 


Na pierwszy ogień poszła "Fałszywa pamięć". Na początku pierwszego rozdziału poznajemy główną bohaterkę, Martine Rhodes, która podczas spaceru ze swoim psem doznaje dziwnego uczucia niepokoju i strachu. W tym samym czasie jej mąż, Dusty, próbuje odciągnąć swojego brata od próby samobójczej, a koleżanka głównej bohaterki walczy ze swoją agorafobią. Z czasem te cztery osoby zaczynają łączyć dziwne zjawiska i przypadki. Jeden z bohaterów wpada w atak paniki i chowa przed sobą wszystkie ostre narzędzia, a inna postać doznaje dziwnego uczucia - gubi się w czasie... 


Na początku ciężko było mi przebrnąć przez rozdziały. Niby styl pisania bardzo przystępny a fabuła znośna, ale było w tym coś takiego, że niechętnie brałam do rąk tę książkę. Na szczęście zacisnęłam zęby i zabrałam się za czytanie. Z czasem akcja zaczęła zaskakiwać i nabierać tempa. Byłam zadowolona, że przełamałam się do tej książki, bo naprawdę zaczęła mi się ona podobać i czytanie jej było ogromną przyjemnością. Do czasu... Niestety w pewnym momencie "coś" się zepsuło. Nie jestem pewna, co to dokładnie było. Może Autor nie miał pomysłu na kontynuację? Może zniknęła mu motywacja? W każdym razie z całkiem dobrego thrillera zrobiła się powieść sensacyjna z wątkiem thrillera a nawet science fiction. Od tego momentu zaczęły razić mnie w oczy nieprawdopodobne przypadki i sposób, w jaki główni bohaterowie odgadywali zagadki. Ten drugi element kompletnie rozwalił mnie na łopatki i w pewnym momencie odechciało mi się czytać. Postacie musiały chyba być potomkami Holmesa, Poirota, Marple czy Columba, by wpaść na prawidłowe rozwiązanie zagadki. Bohaterowie nigdy się nie mylili i przypominali bardziej nieustraszonych herosów niż zwykłych zjadaczy chleba.  

Poza tym momentami "Fałszywa pamięć" przypominała mi tasiemiec, jakich pełno teraz w telewizji. Dokładanie nowych postaci i wątków, jakby chciało się przedłużyć żywotność książki i zainteresować czytelnika. Przeszkadzało mi też wodolejstwo - gdyby poucinać niepotrzebne opisy, książka mogłaby być krótsza o 150 stron.


Szkoda, że Koontz nie wykorzystał potencjału "Fałszywej pamięci" i zrobił to, co zrobił. Mogło być zdecydowanie lepiej, gdyby nie obdarzał bohaterów super mózgiem, któremu nie straszne żadne zagadki i przeciwności losu.    


Teraz poważnie się zastanawiam, czy czytać pozostałe książki Koontza, które wypożyczyłam z biblioteki ("Mąż" i "Ostatnie drzwi przed niebem"). Jestem trochę zmęczona jego pisaniem. Trudno oceniać autora po jednej książce. Jest to niesprawiedliwe i często krzywdzące, dlatego chyba postaram się przebrnąć przez jeszcze jedną jego książkę.


Ocena: +3/6 

4 komentarze:

D. pisze...

często widzę go w bibliotece, ale nie mogę się przekonać by go wypożyczyć :)

Dosiak pisze...

Koontza czytałam tylko "Przepowiednię" i pamiętam, że mi się podobała. Jednak teraz wolę Kinga :)

Katarzyna pisze...

Nie czytałam jeszcze żadnej książki Koontza a na dodatek twój opis nie zachęca do sięgnięcia po jego twórczość. Czekam ewentualnie na recenzję innej jego książki. Może będzie lepsza ;)?

Penny Lane pisze...

@ Dosiak: Och, ja też! Zdecydowanie! Póki co Koontz Kingowi do pięt nie dorasta.

@ Katarzyna: Widzę, że robię za królika doświadczalnego ;D A tak poważnie to znajoma mi mówiła że jego wcześniejsze książki są o niebo lepsze.