Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

15 października 2010

J. B. Schwartz "Plebejka"


  
Autor: John Burnham Schwartz
Tytuł oryginalny: The Commoner
Język oryginalny: angielskie
Tłumacz: Marek Fedyszak
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2008
Rok pierwszego wydania polskiego: 2009
Wydawnictwo: Sonia Draga
Stron: 260  
Ocena: 4/6
     




Z okładki: 

"Fascynująca historia niezwykłej kobiety, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej.

Niepowtarzalna literacka przygoda, intymna i egzotyczna w swoim klimacie.

Jest rok 1959. Haruko, młodziutka dziewczyna z dobrego domu, wychodzi za mąż za... księcia Japonii. Jako pierwsza kobieta spoza arystokracji wchodzi tym samym do tajemniczej, niemal całkowicie zamkniętej i najdłużej panującej rodziny monarszej na świecie. Niestety od samego początku kontrolowana jest na każdym kroku przez okrutną, podejrzliwą cesarzową, a dwór interesuje się jedynie jej zdolnością do wydania na świat następcy cesarskiego tronu. Gdy wreszcie rodzi syna, doznaje załamania nerwowego i traci mowę. Trzydzieści lat później, sama będąc cesarzową, odgrywa decydującą rolę w przekonaniu kolejnej młodej kobiety – wschodzącej gwiazdy japońskiej dyplomacji – do przyjęcia oświadczyn swojego syna, następcy tronu. Rodzi to dramatyczne i tragiczne konsekwencje.

"Plebejka" to fascynująca, wzruszająca i zaskakująca zarazem opowieść o oderwanej od rzeczywistości i brutalnie kontrolowanej egzystencji. John Burnham Schwartz stworzył z precyzją znakomitego gawędziarza kolejną doskonałą powieść.

[Sonia Draga, 2009]" 
 

Nie nazwałabym tej powieści doskonałą, jak sugeruje Wydawca. Nie była też fascynująca, wzruszająca ani zaskakująca.  
Temat jest trochę oklepany - zwykła dziewczyna z nizin społecznych wychodzi za mąż za przyszłego władcę kraju. Mamy niedobrą teściową-królową, która robi wszystko, by uprzykrzyć jej życie. Jest cała świta dam dworu, które nie ułatwiają bohaterce życia w nowym środowisku. Haruko jest smutna, samotna i zagubiona.
Przede wszystkim za mało było Japonii. Może wydaje się to dziwne - przecież akcja książki przez cały czas toczy się w Japonii a wszystkie postacie to Japończycy. A jednak pod tym względem pozostał pewien niesmak. Niby są różne wzmianki dotyczące historii Japonii, kultury, religii i obrzędów, ale dla mnie to trochę za mało. Wiem, że Japonia w tym przypadku miała być jedynie tłem dla akcji, ale było jej za mało. 
Nie znam dobrze kultury ani historii Japonii, ale coś mi "nie pasowało" w tej książce. W dialogach na linii córka - ojciec lub córka - matka, było trochę za dużo swobody wypowiedzi i brakowało według mnie szacunku do rodziców. Rozmowy między nimi były ułożone tak, jakby akcja powieści nie toczyła się w połowie ubiegłego wieku, ale w dzisiejszych czasach. 
Najbardziej w pamięci utkwił mi stosunek dworu do głównej bohaterki. Traktowaną ją jak urządzenie do rodzenia przyszłego następcy tronu. Momentami była wręcz zbulwersowana zachowaniem służby względem małżonki następcy tronu. Aż miałam ochotę wkraść się na kartki książki i zrobić co trzeba.

W "Plebejce" nie znalazłam nic nowego ani wciągającego. Książka ta jest po prostu przeciętna. Pewnie za jakiś czas o niej zapomnę. 

Aha. Nie wiem, czy to wina tłumacza, ale niektóre zdania w książce zostały zbudowane w dziwaczny sposób. Miałam wypisać przykłady z tej lektury, ale zapomniałam.

Ogółem: 4/6

2 komentarze:

Futbolowa pisze...

Ale 4 to i tak dość wysoka nota, jak na coś tak przeciętnego :)

Karaluszysko pisze...

@ Futbolowa: Chyba nie do końca dobrze przekazałam swoje odczucia na temat tej książki...
Fakt, lektura ta jest przeciętna i może taka troszkę mdła, ale zdecydowanie była do przełknięcia. Nie musiałam się przy tym nawet krzywić ;)
I tak troszkę czułam, że nota 3 byłaby krzywdząca dla "Plebejki". :)