Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

8 października 2010

M. Witkiewicz "Milaczek"



Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł oryginalny: Milaczek
Kategoria:
literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna polska
Forma: powieść
Rok pierwszego wydania: 2008
Wydawnictwo:
SOL
Stron: 254 
Ocena: -5/6





    


Z okładki:

"Autorka porusza się w środowisku młodej (i nieco starszej) inteligencji, opisując perypetie kilku osób, które obdarzyła wyrazistymi charakterami oraz umiejętnością komplikowania sobie życia. Trudno nam będzie nie polubić tytułowego Milaczka, trzydziestki z problemami, czy ekscentrycznej i seksownej Zofii Kruk, sześćdziesiątkipiątki smakującej uciechy życia, psa arystokraty Parysa Antonia, czy ośmioletniego Bachora, którego tatuś prowadza przed „Sąd ostateczny” Memlinga, żeby sobie zobaczył, co się może stać z niegrzecznymi dziećmi. Jeśli można powiedzieć o książce, że jest urocza, to „Milaczek” taki właśnie jest – uroczy, inteligentny, pełen zabawnych pomysłów, a jednocześnie imponujący zwięzłością i logiką stylu. Jest to jedna z tych powieści, o których pisała Stefania Grodzieńska, że „każde słowo jest w nich przemyślane i czemuś służy”. W tym przypadku wprowadzeniu nas w dobry nastrój.

Monika Szwaja


[Wydawnictwo SOL, 2008]"  

 

Zacznę od tego, że napis na okładce "Monika Szwaja poleca!" był bardzo zniechęcający i podeszłam do tej książki z dużą rezerwą.  

Moja reakcja na tę książkę można podzielić na trzy etapy.
Przez pierwsze 50 stron czytało mi się niezwykle przyjemnie. Co chwilę się śmiałam dzięki zabawnym postaciom, lekkiemu językowi i (w miarę) ciekawej fabule. 
Po pewnym czasie wszystko w tej książce zaczęło mnie niesamowicie irytować: potoczny i czasem wulgarny język, niby realne ale podkoloryzowane postacie, fabuła jak z "Dziennika Bridget Jones", tematyka nudna. I na dodatek główna bohaterka - ciepła klucha z nadwagą, która biadoli, że gruba, a potem wcina tony słodyczy.
Natomiast czytanie ostatnich 100 stron upłynęło mi bardzo miło. Może książka nie podobała mi się tak bardzo jak na początku, ale na pewno nie była aż tak zła. 
Właśnie przez te etapy ciężko mi ocenić tę książkę.  

Obecny mój stan przypomina najbardziej ten z ostatniego etapu. 
Książka, o dziwo, nawet mi się spodobała. 
Język faktycznie jest bardzo potoczny, czasami odpychający i zniechęcający do dalszego czytania. Takie pomieszanie Szwai z Grocholą. Niektóre zdania były zbudowane w dziwaczny sposób, jakby autorka nie była Polką. Miało wyjść zabawnie (owszem, czasem tak było), ale momentami byłam zniesmaczona.
Treść trochę oklepana i głupawa, ale myślę że dzięki postaciom drugoplanowym wiele zyskała. Gdyby nie one, to pewnie marudziłabym tutaj, jakie badziewie czytałam.
Postacie niby zwyczajne, ale z drugiej strony trochę nienaturalne - siedmiolatka w glanach, 27-letnia "stara panna" itd. Mnie najbardziej spodobała się Zuzanka (aka. Bachor) - zdecydowanie najzabawniejsza postać. Miała zwariowane pomysły i tryskała humorem na wszystkie strony. Właśnie jej wątek najbardziej polubiłam. Najmniej chyba przypadła mi do gustu główna bohaterka - było coś w niej odpychającego i fałszywego. Nie chciałabym mieć takiej koleżanki.  
Mimo przedstawionych powyżej wad książka jest bardzo fajna. Nie żałuję, że ją przeczytałam.
Jak na debiut książka jest bardzo udana.

Nie spodziewałam się, że "Milaczek" tak bardzo mi się spodoba.
  
Ogółem: -5

6 komentarzy:

Futbolowa pisze...

Też bym się nie spodziewała, ale kto wie, może i mnie się spodoba :)

Póki co - podoba mi się szata graficzna bloga Twego :)

Magdalena Witkiewicz pisze...

Tutaj autorka:) Ufff:) Cieszę się mimo wszystko, że się podobała:) Ogólnie:) Może druga będzie lepsza?:)

Anonimowy pisze...

polecam drugą część Panny Roztropne - o wiele lepsza;)

Katarzyna pisze...

Aż się dziwię, że Ci się podoba po recenzji książki Moniki Szwai, a tą książkę akurat ona poleca. Nie wiem czy sięgnę po tą książkę skoro czasami język jest podobny języka P. Moniki ale jednak jakoś twój wpis po części jest zachęcający. Aż sama nie wiem co robić :D

Karaluszysko pisze...

@ Katarzyna: Język, jakim pisze pani Szwaja jest po prostu głupi, bardzo potoczny i zniechęcający do dalszego czytania. Czytając książki Szwai zawsze czułam do nich odrazę.
"Milaczek" jest o wieeele bardziej sympatyczniejszy pod tym względem. W ogóle nie ma porówniania. I potoczność użytego tam języka nie przeszkadzała mi tak bardzo jak było to w przypadku twórczości Szwai.
Jak nie wiesz co zrobić - rzuć monetą ;) :D

Isabelle pisze...

już jakiś czas mam ją na oku i muszę w końcu przeczytać :)