Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

3 kwietnia 2011

"Maska" D. Koontz

Dean Koontz "Maska" (1981) - horror/thriller, powieść. 
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 193 strony
   
"Maska" jest trzecią powieścią autorstwa Koontza, jaką miałam okazję przeczytać. Dwie poprzednie nie przypadły mi do gustu: irytowały mnie schematycznością, przewidywalnością i niejednokrotnie wywierały uśmiech politowania. 
"Maska" jest lepsza, co wcale nie znaczy, że mnie zachwyciła...

Głównymi bohaterami książki jest młode małżeństwo. On (Paul) jest pisarzem i nauczycielem akademickim. Ona (Carol) jest cenionym psychiatrą dziecięcym. Wiodą radosne i dostanie życie, jednak do pełni szczęścia brakuje im dziecka. Ze względu na bezpłodność Carol decydują się na adopcję. Pewnego dnia kobieta potrąca samochodem nastolatkę. Dziewczyna nie odnosi poważnych obrażeń, jednak nie jest sobie w stanie niczego przypomnieć. Carol w poczuciu winy podejmuje się hipnozy, aby pomóc nastolatce odzyskać pamięć. W trakcie seansu wychodzą na jaw przerażające fakty, które zmienią dotychczasowe życie kobiety. 
   
Fabuła jest bardzo wciągająca i... przewidywalna. Niestety. Czyta się miło, szybko, fajnie i to właściwie wszystko co dobre, co mogę napisać o tej książce. Schematyczność momentami raziła po oczach (po raz kolejny na początku powieści bohater ma strasznie przeczucia! och!) i trochę irytowała (główna bohaterka jak wycięta z magazynu modelka z nieskończonymi tytułami naukowymi). 


Dzięki "Masce" zwróciłam uwagę na coś, z czego nie zdawałam sobie sprawy w poprzednich książkach Autora. Otóż coś nie pozwala mi poważnie traktować jego książek. Częściej wywołują u mnie uśmiech politowania niż grozę. Wydaje mi się, że to przez schematyczność i triki rodem z amerykańskich filmów niskobudżetowych.  

Jednak nie poddaję się (bo mimo wszystko było trochę lepiej, a to już sukces!) i sięgnę po jeszcze jedną książkę Koontza.

Ocena: 4/6

5 komentarzy:

Sara Deever pisze...

Mam z Koontzem podobnie.
Niby podobają mi się jego książki, czyta się szybko i przyjemnie, ale szału nie ma.

Czytałam "Maskę", ale pamiętam ją jak przez mgłę.

Pozdrawiam:)

kasandra_85 pisze...

Pomyślę na pewno nad nią i jeżeli nadarzy się okazja, to przeczytam:)
Pozdrawiam!!

Daria pisze...

Koontz'a nie czytałam jeszcze żadnej pozycji, ale mój luby lubi jego literaturę :)

Dosiak pisze...

Ja chyba się nie skuszę. Fabuła brzmi zazwyczaj zachęcająco, ale skoro jest tak przewidywalna to podziękuje.

Penny Lane pisze...

Sara Deever, moja odczucia są właśnie takie same! Mam nadzieję, że przy kolejnym podejściu to się zmieni.