Cześć

Z przyczyn osobistych zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. O ile kiedykolwiek do tego dojdzie. Na pewno nie zrezygnuję z podczytywania Waszych blogów.
Ten rok był naprawdę fantastyczny. Poznałam dzięki Wam masę różnych pisarzy, sięgnęłam po książki, które wcześniej nie wydawały mi się interesujące...
Ciężko mi było podjąć tę decyzję, ale nie zawsze robi się w życiu tylko to, na co ma się ochotę.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za te 12 miesięcy.
Penny Lane.

8 kwietnia 2011

"Klucz do Rebeki" K. Follett

Ken Follett "Klucz do Rebeki" (1980) - powieść sensacyjno-szpiegowska. 
Wydawnictwo Amber, 286 stron. 


Obawiałam się trochę tej książki. Opis wydawał mi się  odpychający. Poza tym nie przepadam do końca za wątkami szpiegowskimi czy wojennymi. Fabuła wydawała mi się ciężka i nie do strawienia. A jednak książka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, choć mam kilka zastrzeżeń.


Akcja dzieje się w zajętym przez Anglików Egipcie w trakcie II wojny światowej. Alex Wolff, który jest niemieckim szpiegiem, ma za zadanie przekazywanie tajnych informacji dotyczących brytyjskiego wojska swym przełożonym w Berlinie. Niestety przypadkiem rząd angielski dowiaduje się o jego obecności w Kairze. Tamtejsze władze ustalają sobie za cel schwytanie Wolffa. Niestety jednak nikt nie wie, jak on wygląda, ani gdzie aktualnie przebywa. Z czasem zaczyna dochodzić do morderstw i kradzieży. Brytyjczycy, jeżeli nie chcą stracić twarzy, muszą odnaleźć Niemca. To zadanie przypada brytyjskiemu majorowi, Williamowi Vandamowi. Wojska niemieckie zbliżają się do Kairu, a Brytyjczycy bezskutecznie próbują złapać Wolffa. Pozbawiony nadziei na wygraną Vandam nawiązuje współpracę z egipską Żydówką, Eleną. Dziewczyna ma za zadanie nawiązać przyjacielskie stosunki z wrogiem. Jest ostatnią deską ratunku Anglików. Czy uda jej się ocalić Anglików od przegranej...?


Powieść czyta się bardzo szybko i miło. Fabuła mimo wątku wojennego i intryg nie jest skomplikowana. Bywało jednak wiele momentów, kiedy "Klucz do Rebeki" przypominał mi historie Jamesa Bonda (dużo szumu, "efektów specjalnych" i banalna fabuła). Niejednokrotnie wywoływał na mojej twarzy uśmiech, jednak nie można mu odmówić wciągającej fabuły.


"Klucz do Rebeki" jest świetną lekturą na wolne popołudnie. Nie wymaga szczególnego zainteresowania i można się przy niej zrelaksować. Nie jest to jednak typowa literatura wojenna (przynajmniej odnoszę takie wrażenie). 


Ocena: 4/6

4 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Książka choć nie w moim stylu, to recenzja brzmi ciekawie. Lubię eksperymentować, więc czemu nie:))
Pozdrawiam!!

Dosiak pisze...

Sama nie wiem czy to książka dla mnie. Wątki wojenne i szpiegowskie to raczej nie moje klimaty.

Domi pisze...

Podobnie jak Dosiak, mam wybitnie mieszane uczucia co do książki :)

biedronka pisze...

Lubię sięgać po takie dawno nie widzące światła dziennego pozycje :]
Jamesa Bonda lubię jak najbardziej, mimo często infantylnej akcji ;]